Pamiętamy…

Na cmentarzu w Rędzinach znajduje się mogiła ofiar zbrodni z 11 września 1942 roku. Niemcy dokonali wówczas w Rudnikach zbrodni zabójstwa poprzez powieszenie kilkunastu mężczyzn, przywiezionych z więzienia w Radomsku. Zbrodnia ta miała być swego rodzaju karą za wydarzenie, które miało miejsce w nocy z 20 na 21 sierpnia 1942 roku, kiedy do Zjednoczonych Zakładów Wapienniczych „Wapnorodu” wtargnęli mężczyźni i zrabowali dyrektorowi zakładu Hugo Schulzemu pieniądze w kwocie 6000 zł. Po tym zajściu zarówno miejscowość Rudniki, jak i przyległe do Rudnik miejscowości spotkały się z represjami ze strony hitlerowców. Nasiliły się aresztowania osób przypadkowych. Rozmiary terroru hitlerowskiego świadczyły o wysokiej pozycji Hugo Schulza. Istnieje jednak prawdopodobieństwo, że napad ten był upozorowany tylko po to, by odstraszyć dywersantów, a skutki i represje były z góry zaplanowane. Z uwagi na fakt, że gmina Rędziny należała do dystryktu radomskiego, w Radomiu zezwolono na zorganizowanie pokazowej egzekucji, jako akcji odwetowej. Termin wyznaczono na 11 września 1942 roku. W przededniu egzekucji zbudowano szubienice. W dniu egzekucji, na plac przy torach w Rudnikach spędzono setki okolicznych mieszkańców, wśród nich były także rodziny więźniów. Miejscową ludność zmuszono do oglądania tej zbrodni. Rano przyjechały ciężarówki, z których wyprowadzano osoby skazane. Mężczyzn wieszano jeden po drugim. Ludzie zgromadzeni na miejscu zbrodni, bardzo przeżyli udział w tej egzekucji. Rolę katów pełnili najprawdopodobniej dwaj chłopcy, osadzeni w więzieniu za kradzież żyta z majątku dworskiego. Zaoferowano im wolność w zamian za pełnienie funkcji katów. Po zakończeniu egzekucji planowano, aby ciała powieszonych zostawić na widok publiczny przez 3 dni, aby jeszcze bardziej wzbudzić strach, jednak odstąpiono od tego pomysłu, gdyż uznano, że  trasą kolejową mogą przejeżdżać dyplomaci oraz wysłannicy państw neutralnych. Ciała powieszonych wisiały do wieczora, następnie zostały zdjęte z szubienicy, załadowane do ciężarówki i wywiezione do pobliskiego lasu. Ciała zostały pogrzebane, a mogiła została zrównana z ziemią oraz bardzo dokładnie ukryta. Po tych tragicznych dniach prześladowań oraz zbrodni Polacy podejmowali próby odwetu na Hugo Schulzu. 27 sierpnia 1943 roku o godz. 20.45 na Dworcu Głównym w Częstochowie Florian Markowski „Marek”, członek grupy północnej „Kedywu” strzelił Hugo Schulzowi w głowę z bliskiej odległości. Odwet za zbrodnię dosięgnął też komendanta komisariatu kryminalnego w Radomsku SS – Untersturmfuhrera Bergera, którego uważano również za inicjatora zbrodni w Rudnikach. Wyrok na nim wykonano 23 maja 1943 roku w Radomsku. Po zakończeniu II wojny światowej dokonano ekshumacji ciał ofiar,  odbyły się uroczystości pogrzebowe z udziałem miejscowego duchowieństwa, następnie doczesne szczątki zamordowanych zostały złożone do wspólnej mogiły na cmentarzu w Rędzinach.

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.